24 października: start implementacji. 7 listopada: v1 zamknięta.
Dwa tygodnie. System weryfikacji adresu zamieszkania — pierwsza pełna wersja.
Przez te dwa tygodnie skupienie było pełne. Nie dotykałem nic innego w API. Jedno zadanie, jeden kontekst, jeden cel.
Jak wyglądały te dwa tygodnie
Praca szła zadaniami: każde zawierało cel i kryteria akceptacji. Implementujesz, piszesz testy, zamykasz zadanie. Następne.
Ten rytm — jasne zadania zamiast luźnych list rzeczy do zrobienia — jest dla mnie kluczowy przy pracy solo. Bez menedżera projektu, bez recenzenta kodu, bez nikogo poza mną samym. Zadania są zastępczym rusztowaniem.
Przez te dwa tygodnie skończyłem:
- Historię zamieszkania użytkownika z pełnym zapisem zmian adresu
- Walidację polskich adresów (ulica, numer, miejscowość)
- Segregację danych osobowych zgodnie z RODO
- Integrację z systemem uprawnień
- Obsługę rejestracji i zmiany adresu
- Pierwszą warstwę testów
Co oznacza „done” bez użytkowników
To jest pytanie, które sobie zadaję częściej niż chciałbym.
Definicja, którą przyjąłem: zadanie jest „done”, kiedy:
- Testy przechodzą.
- Kryteria akceptacji są spełnione.
- Kod przeszedł statyczną analizę typów.
Nie ma tu „użytkownik potwierdził, że to działa” — bo nie ma użytkownika. To luksus etapu zero — i ryzyko. Coś może działać technicznie, a biznesowo nie mieć sensu dopóki nie przyjdzie ktoś z zewnątrz i nie powie „ale ja bym tego tak nie użył”.