Przejdź do treści
juz-ide.pl blog
Wróć

Osiemnastu agentów AI w jeden wieczór. Następnego ranka zostało dziewięciu

Paweł G.
3 min czytania
Osiemnastu agentów AI w jeden wieczór. Następnego ranka zostało dziewięciu
Temat Zespół virtual-team

Pewnego sierpniowego wieczoru w repozytorium juz-ide przybyło osiemnastu nowych współpracowników. Żaden nie był człowiekiem. To był katalog wyspecjalizowanych agentów AI — każdy z własną rolą, kontekstem i zakresem obowiązków.

Na papierze wyglądało to jak ogłoszenie o zatrudnieniu całego działu. Następnego ranka połowa z nich już nie pracowała.

Po co jednej osobie osiemnastu asystentów

Buduję juz-ide sam. A to nie jest projekt, w którym jedna para oczu wystarcza: jest warstwa geograficzna, system zaufania między sąsiadami, moderacja treści, bezpieczeństwo, RODO. Przez pierwsze tygodnie robiłem przegląd kodu sam sobie, pilnowałem bezpieczeństwa sam sobie, planowałem sam sobie. To działa — ale wolno i z martwymi punktami.

Zwykłego AI „do pomocy przy kodzie” używałem już wcześniej. Ale wyspecjalizowany asystent to coś innego: ma stały kontekst i jedno zadanie. Zamiast „sprawdź ten kod” piszę do kogoś, kto „wie”, czym jest sąsiedzki system zaufania i dlaczego weryfikacja adresu ma znaczenie. Różnica jak między pytaniem przypadkowej osoby a pytaniem specjalisty.

Kim byli

Nie chcę zanudzać listą osiemnastu nazw. Z grubsza dzielili się na trzy grupy:

  • Eksperci dziedzinowi — od geografii i weryfikacji adresu, przez system zaufania sąsiedzkiego, po prywatność i RODO. Każdy „pilnował” swojego kawałka.
  • Eksperci od architektury — dbali o porządek w strukturze kodu i o to, żeby granice między częściami systemu się nie rozmywały.
  • Asystenci biznesowi — rozwój, wzrost, strategia, rozeznanie rynku.

Do tego doszły szablony do planowania pracy — coś w rodzaju cyfrowego kierownika projektu, który pomaga rozpisać kolejne tygodnie.

Hierarchiczny schemat organizacyjny z węzłami ról połączonymi liniami do centralnego koordynatora, część przekreślona

Czy to zastępuje zespół

Nie. I to jest najważniejsze zdanie tego wpisu.

Agent AI nie zastąpi człowieka, który rozumie lokalny kontekst Starachowic, przetestuje aplikację jak prawdziwy sąsiad i powie „ta ikona jest nieczytelna”. Agenci są narzędziem — jak dobry pomocnik, który sprawdza i podpowiada. Decyzje i tak są moje.

Wizja juz-ide to firma z ludźmi. AI to dźwignia na czas, gdy ludzi jeszcze nie ma.

AI jako dźwignia, nie powód do dumy

Robię to solo, bo tak jest teraz — nie dlatego, że uważam „w pojedynkę” za lepszy model. Cel to zespół, w którym AI przyspiesza pracę, a nie udaje ludzi.

Sama liczba „osiemnastu agentów AI” niczego nie dowodzi — zwłaszcza gdy następnego ranka połowa ląduje w koszu „na później”. Liczą się pytania: czy kod jest lepszy? Czy decyzje są przemyślane? Czy tempo jest realne? Wtedy odpowiedź brzmiała — przynajmniej w części — tak. I to mi wystarczyło, żeby iść dalej tą drogą.



Poprzedni wpis
Jeden schemat zamiast trzech: jak przestałem opisywać to samo w kółko
Następny wpis
Skąd u mnie DDD: historia samouka